Wyżyny

Przez czas i przestrzeń
Przez wielowymiarowość trwania
Ogień nadziei i miłości
Wiedzy i tajemnicy mknie
Czasoprzestrzeń melodią pokoju
I pracy śpiewa wołając
Wstań człowieku i wejdź we mnie.
Lecz człowiek miast piąć się na wyżyny
Wiedzy, sięgać po tajemnice,
Wchodzi na wyżyny chciwości
Po grzbietach mu podobnych
O tajemnico wielka i niezgłębiona
Spal ród człowieczy
A popiół niech użyźni wszechświat.

Gościno 23.01.1980 r.

Strażnik

Ognisko płonie równo
Spalana czasem nadzieja,
Rozczarowanie pęka trzaskając
Pilnuję domowego ogniska
Powoli obrastam w tłuszcz
Lenistwo mnie ogarnia
Zamykam życie
w miesięcznym zarobku
Gdzie?!
Gdzie zapał gdzie ogień
Gdzie są obłoki
W których dumnie kroczyłem
Gdzie podział się
Czas tworzenia świata.
Przy stanie dwadzieścia pięć
Umieram.

Kołobrzeg 23.10.1979 r.

Radość

Z rynkiem i szumem
Przelewa się czas
Na poboczach dymią
Zgliszcza ludzkich szkieletów las
Pustka. Talerz usta.
Grube, grube brzuchy
Napełnione śmieciem
Pieniądze, pieniądze
Mieszkasz Kanie, telewizor
Samochód i piesek
Zadowoleniem jaśnieje twarz
Ktoś się przewrócił
Ktoś z wyżyn spadł
Zadowoleniem jaśnieje twarz

Kołobrzeg 23.10.1979 r.

Moje pojmowanie miłości 1977 rok

Nie potrafię powiedzieć
Tego co myśli tworzą
Nie umiem namalować
Z myśli swoich
Nie znajduję słów
By wyrazić co czuję
Nie umiem powiedzieć Ci
Prawdy o sobie
Nie wiem co znaczy
Słowo kocham
Nie znam naszej przyszłości
Co miłością jest nie wiem
Czy tęsknotą
Czy bólem
Czy radością
Czy smutkiem
Ilekroć pomyślę kocham
Myślę o Tobie.

Myśli marzenia senne jawa
Tobie oddaję i poświęcam
Ciebie pragnieniom moim stawia
Czas mojego życia i sensu istnienia
Słowami mówić nie umiem
Czynami jeszcze nie zdołam
Napisać Twoje życie
Zapatrzony w malowanie
Ciebie w snach i jawie
Gubię powoli siebie
Z dni przedpoznania.
Czas zawierać będzie
Jedwab Twojego ciała
Zmieniać będziemy się powoli
Nieubłaganie przechodzą
W czas zapomnienia
I tylko jedno niech przetrwa
Niech słowo kocham
Będzie zawsze aktualne.

Młodość za młoda

Młodość za młoda
By świata wody
Zmienić bieg.
Skrzydła bezpióre
Obrosły chciwością dostatku.
Czyż znajdą się tacy
Po Mickiewiczowsku
Dzierżący płonący miecz
Nienawiścią zadowolenia
A miłością czynu
Ogniem i młotem
Rozkujemy serca stwardniałe
Nad wszystko je wzniesiemy
Uzbroimy w atomu moc
Niech wiecznym ogniem
Nie da spokoju nam.

23.10.1979 r. Kołobrzeg

Czerń

Przez czerń życia idziesz
Blaskiem swoich myśli
Uczuć melodię grasz
Bez słowa weszłaś
Ciepłem uczucia i oczu
Skruszyłaś moją skałę
Płakać nie będę
Odejść nie mogę.
Cierpieniem podpiszę się
Pod listem życia mojego.

Kołobrzeg 1979 r.

Młodzieńcze

W beznadziejnym ogniu trwania
Spalasz swoje serce.
Bielmo lenistwa oczy przesłania
Czyn ważysz sobie lekce
W marzeniach zamknąłeś świat
By śnić o potędze.
O potędze swoich młodzieńczych lat.
I tak miast w potęgę, w nędzę
Życia wchodzisz. Przeminie
Czas tworzenia.
I pójdziesz w zapomnienie.
Tak nie utrwalisz imienia.

Gościno 23.01.1980 r.