Ziemia dla wszystkich

Wolność, równość, braterstwo solidarność, marzenia.
Wolna dla wszystkich kiedyś będzie ziemia, ta Ziemia.

Wypełni się czas i nastanie ten świat, wolny kraj
Wymarzony przez pomordowanych bohaterów, raj
Z pod znaku krzyża, gwiazdy, księżyca czy rodła
Z lewej czy prawej strony każdego ludzkiego godła.

Wolność, równość, braterstwo solidarność, marzenia.
Wolna dla wszystkich kiedyś będzie ziemia, ta Ziemia.

Praca,prawość, solidarność nie kolor skóry czy urodzenie
dla wolności życia dla wszystkich będzie mieć znaczenie
Nikt w chorobie, biedzie, nieszczęściu sam nie zostanie
Każdy solidarnie przy potrzebującym pomocy stanie

Wolność, równość, braterstwo solidarność, marzenia.
Wolna dla wszystkich kiedyś będzie ziemia, ta Ziemia.

Nadejdzie czas i będzie człowiek człowiekowi bratem.
Wszystko wybaczy brat bratu, także to, że był mu katem
chlebem i solą witać będziemy wszystkich gości
Zapanuje na Ziemią duch solidarności i wolności.

Wolność, równość, braterstwo solidarność, marzenia.
Wolna dla wszystkich kiedyś będzie ziemia, ta Ziemia.

Stanisław Ociepa Kołobrzeg 02.09.2017 r.

Kres

Piorunami zdarzeń postrzępioną duszę mam,
deszcz łez życia brudów nie spłucze.
Pod błękitem czasu nieba wciąż trwam,
Drogi nigdzie nie znajduję, ciągle kluczę
Nikt nie mówi bo nikt nie wie, jak jest.
Godziny i dni życia w niebyt odpływają,
drogi, drogowskazów nie ma, tuż tuż kres.
Drzwi nadziei i szans już się zamykają.

Drzonowo 02.09.2019 r.

Praca

Słońce rozjaśnia już nocy mrok
Kolejna to już noc nie przespana
Coraz trudniejszy jest każdy krok
Ciągle praca, ochrona do rana
W dziennym szumie kilka godzin snu
W pospiechu złapać coś do jedzenia
Do pracy na noc trzeba iść znów
Chronić, pilnować cudzego mienia.

Drzonowo 25.08.2017

Mrok

Krew zabici, ranni leżą pokotem
Śmierć przemknęła z łoskotem
Krzyki, wrzaski, tupot, panika
Strach do szpiku kości przenika
Jego imię, daremne wzywanie
Co ma się stać to się stanie
Jeźdźcy Apokalipsy ruszyli w pole
Do końca wypełnią swoje role
Złamano Jego prawa, dla korzyści
Krew, ogień, kataklizm ziemię oczyści
Złoto, ropa, władza to nowe bogi
Sprowadziły człowieka z miłości drogi
Kłamstwo, nienawiść, to śmierci krok
Ludzkość ogarnia zimny mrok.

Kołobrzeg 19.08.2017 r

Krwawe pytania

Karmieni nienawiścią przez lata
Podnoszą uzbrojoną dłoń na brata
Cóż to za krwawy bóg szyderca?
Że wyznawcą jego jest morderca
Modlitwą planowanie skrycie
By bratu gwałtownie odebrać życie.
Czy nigdy nie zaznali oni miłości?
że tyle w nich nienawiści i złości.
Co to za matka ich urodziła?
Że pragnienie zabijania wszczepiła.
Co za ziemia ich wychowała?
Że do zabijania przygotowała.
A może już się zaczęło
Przepowiadane ostateczne dzieło?

Drzonowo 18.08.2017 r.

Postawa

Myśli bezładnie w głowie kołaczą
Oczy dobra nie widzą i nie zobaczą
Świadomość uwolnić się nie podoła
Gdy nienawiści i złości tyle dookoła
Najważniejsza jest władza i pieniądze
Uwolnione w człowieku szaleją żądze
Nie masz uśmiechu ani uprzejmości
Na twarzach króluje grymas złości
Odpierać ataki zła nie mam siły
Pozostanę jednak uprzejmy i miły.

Tragedia

Tragedia wielka się wydarzyła
Wichura domy i lasy powaliła
Ludzie tam pomocy oczekują
Władze swoje korzyści kalkulują
W TV pokazują zatroskane miny
Szukają komu przypisać winy
Minister jeden srodze zapowiada
Odtąd wichurom wszelkim biada.
Wojsko w modłach było szkolone
Do pomocy nie jest wprawione
Dygnitarze pomoc wszelką obiecują
Ludzie nie czekają sami się ratują.
Pomagają sobie ramię w ramię
W wybory złożą podziękowanie.

Myśli szalone

Mowa, uczucia i myśli szalone
W którą by nie wejrzał stronę
To krzyki, wyzwiska to wrzaski
Powiesić zamknąć bez prawa łaski
Nikt nie odpuszcza, wszyscy zacięci
Gdzie miłość?, szacunek? O przeklęci!
Zapomnieli nauk miłości Pana.
Przyjęli zawiść nienawiść szatana.
Czy przyjdzie kiedy opamiętanie?
Murów burzenie krat wyrywanie?
Czy rozpoznamy jeszcze siostrę brata?
Czy jest to koniec człowieczego świata?

Kołobrzeg 01.08.2017 r.

Ucieczka

Niebo deszczem ziemię gorliwie smaga
Kołyszący drzewami wiatr się wzmaga
Błyskami i grzmotami zapowiada się burza
Powoli zza drzew ochroniarz się wynurza
W mokrych butach przez kałuże człapie
Dookoła powoli, uważnie się rozgląda
Powierzone mu dobro starannie dogląda
Na swój los ochroniarz nie narzeka
Tak przed starczą samotnością ucieka
Spotyka tu innych podobnych sobie
Wspominają żyją aż zasną w grobie.

31.07.2017 Kołobrzeg

Gatunek ochroniarz

Ochroniarz to oddzielny gatunek jest
Nie młody raczej stary, ale de best
Gdy już włoży na siebie drelich czarny
Nie tykaj, bo los twój będzie marny
Przeszedł on życiowe ciężkie szkoły
Dlatego będzie pracował niczym woły
Za pracę pieniądz dostanie byle jaki
I dlatego na zmianie są ciągle braki
Pracować dzień za dniem musi
Bo ten zawód nikogo nie kusi.

26.07.2017 r. Kołobrzeg